Kosmetyki o działaniu zabiegów medycyny estetycznej

Krem jak laser, serum o mocy zabiegu, koncentrat na zmarszczki niczym zastrzyk z kwasu hialuronowego. Co łączy kosmetykę z medycyną estetyczną? Tekst - Joanna Hryniewicka

W perfumerii coraz częściej czuję się jak w gabinecie lekarskim. Na półkach stoją kremy, których nazwy nawiązują do najpopularniejszych zabiegów odmładzających, takich jak: laser, fale radiowe, podczerwień, zastrzyki z kwasu hialuronowego.

Reklama

To nie przypadek. Firmy kosmetyczne znają naszą słabość do nowinek. Jak wynika z badań marki Philips, dwie na pięć Polek chętnie zmienią swoje nawyki pielęgnacyjne, jeśli na rynku pojawią się nowe rozwiązania. A jeżeli chodzi o poprawianie urody w gabinecie, to Polki jeszcze do niedawna zajmowały pierwsze miejsce wśród Europejek pod względem liczby zabiegów. Ale nie każda z nas może wydać na jeden kilkaset złotych (a z reguły trzeba ich wykonać kilka) albo zachować spokój na widok strzykawki.

Wtedy pozostaje nam dobry krem i skuteczne serum. Tylko czy te z laserem lub falą radiową w nazwie zastąpią zabieg? Co do tego, że krem działa na innych zasadach, nie ma wątpliwości. Nie podgrzewa skóry, nie nakłuwa jej ani nie paraliżuje naszych mięśni. Co go zatem łączy z zabiegami?

– Choć przebieg procesu odmładzania jest różny, to mają wspólny cel, czyli poprawę jakości skóry – objaśnia dermatolog, dr Ewa Skulska. – Większość kremów, podobnie jak zabiegi laserowe, z podczerwienią czy falą radiową, ma za zadanie pobudzić produkcję kolagenu w skórze, co poprawia jej jędrność i gęstość.

W serii RF-Therapist, Dermika (nawiązującej do zabiegów radiofrekwencji), za takie działanie odpowiada technologia ActiveCell RF. Zawarte w preparatach wyciągi (m.in. roślinny odpowiednik retinolu) stymulują fibroblasty do produkcji włókien podporowych (kolagenu i elastyny) oraz kwasu hialuronowego. Efekt działania tej gamy został porównany w autorskich badaniach z zabiegiem, który był jej inspiracją. Okazało się, że skuteczność w ujędrnianiu w obu przypadkach była podobna.

Zdarza się, że na niektórych specyfikach drogeryjnych widnieje napis „mezoterapia”. Jak mamy to rozumieć? – Oznacza to, że krem jest tak skomponowany, że przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii można mieć gwarancję przenikania składników opóźniających starzenie w głąb skóry.

Przykładem jest stosowany od niedawna zmikronizowany kwas hialuronowy, który ma stukrotnie mniejszą cząsteczkę niż ten dotychczas używany. Dzięki temu wpływa na poprawę nawilżenia skóry w jej głębszych warstwach – wyjaśnia dermatolog, dr Bożena Bierzniewska.

Oprócz tradycyjnych specyfików w postaci kremu czy emulsji mamy również specjalne rollery do nakłuwania skóry. Są to niewielkie urządzenia w kształcie wałka wyposażonego w półmilimetrowe igiełki, którym delikatnie drażnimy skórę, co ma ją mobilizować do samoregeneracji.

Wcześniej rozprowadzamy na twarzy preparat, np. o działaniu napinającym, który w ten sposób ma szansę głębiej wniknąć. Tu podobieństwo do zabiegu jest dosłowne, co wiąże się z pewnym dyskomfortem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kosmetyki

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • Krem, podkład, puder – im więcej warstw, tym skóra jest gorzej dotleniona. Zwłaszcza tłusta. Które kosmetyki nie zatykają porów? więcej